Przeczytanie artykułu zajmie: 4 min

Prawdziwi przyjaciele Boga

„Pan Bóg ma niewielu przyjaciół, my bądźmy jego przyjaciółmi”

Te słowa świętej Teresy od Jezusa, skierowane do sióstr karmelitanek bosych, stanowią zachętę do gorliwego życia, polegającego na całkowitym zdaniu się na Boga i zawierzeniu Mu swojego życia. Święta zdawała sobie sprawę, że nikt, kto ma zły obraz Boga, a siebie postrzega, jako niewolnika w stosunku do Stwórcy, nie zdobędzie się na wyrzeczenia i wspaniałomyślne, wielkoduszne życie. Święta, mówiąc o tym, że Pan Bóg jest przyjacielem człowieka i do tej przyjaźni zaprasza wszystkich, pragnie byśmy na to zaproszenie odpowiedzieli, nie powiedziała nic nadzwyczajnego. Bóg od zawsze pragnął kontaktu, relacji przyjaźni z człowiekiem. Zanim stworzył człowieka na Swój obraz i podobieństwo ukształtował już świat, w którym go umieścił. Pragnął, aby dzięki tym rzeczom stworzonym człowiek rozpoznał nie tyle swojego Stwórcę i Pana, ale Jego miłość, troskę i „opiekuńcze skrzydła” w cieniu, których znajduje się całe stworzenie. Chciał, aby człowiek namacalnie doświadczywszy dobroci i łaskawości swojego Pana, zapragnął być również Jego przyjacielem, odpowiedział na przyjaźń ze strony Boga, respektując trudne, czasem ponad ludzkie siły, jak się przekonamy, zasady i wymagania tej przyjaźni. Na przestrzeni rozwoju historii zbawienia, która, można powiedzieć, była historią przyjaźni Boga z człowiekiem, było wielu, o których sam Bóg mówi, że są Jego przyjaciółmi. Losy tych „mężów sławnych” opiewa Księga Syracha- roz. 44. Prześledźmy dzieje przyjaźni Boga z Abrahamem, o którym  sam Stwórca ustami  autora księgi Izajasza mówi „mój przyjaciel”.

Z chwilą, gdy Pan wkracza w życie Abrahama, zapraszając go do przyjaźni ze Sobą, jego życie już nigdy nie będzie wyglądało tak, jak przedtem , zmieni się diametralnie. Bóg nakazuje mu opuścić ziemię rodzinną, ziemię swego ojca, opuścić, to, co ukochał i wyruszyć w nieznane. Widać więc, że prawdziwa przyjaźń jest dla ludzi odważnych, potrafiących przekroczyć siebie, ludzi o szerokich horyzontach, których stać na radykalne nieraz zmiany w swoim życiu w imię tej przyjaźni. Jedynym motywem postępowania, jakim powinniśmy kierować jest moralne dobro swoje i przyjaciela. W imię ratowania tego dobra winniśmy zrezygnować z tego, co wydaje się łatwiejsze, co bardziej korzystne. Wiedział o tym Abraham i zaproponował rozdzielenie ze swoim bratankiem Lotem, mimo iż kraina, w której się zatrzymali, była urodzajna i żyzna. Posprawiało, że była zamieszkana przez wiele obcych i wrogich plemion. To groziło konfliktami, bądź niewolą. Przekonał się o tym Lot, którego Abraham w porę uratował z niewoli królów mezopotamskich. mezopotamskich.

O przyjaźni wcale nie świadczy niewolnicze przywiązanie do siebie, niewyobrażalnie sobie rozłąki z tą osobą. Prawdziwego przyjaciela nosi się w sercu i w razie potrzeby śpieszy mu się z pomocą, nawet wtedy, a może przede wszystkim wtedy, gdy on z własnej winy popadł w tarapaty. Po prostu cierpliwie i wielkodusznie nosi się jego słabości i niedojrzałości. Przyjaciele obdarowują siebie prezentami. Prawdziwi przyjaciele dają sobie wielkie, ale trudne, wymagające dary, wcale nie ukrywając tego przed sobą. Abraham pragnął bardzo mieć potomstwo. Bóg odpowiedział na tę prośbę, zaznaczając jednocześnie, że potomstwo Abrahama, tak liczne, jak gwiazdy na niebie, będzie przez 400 lat ciemiężone na obcej ziemi. Będzie zatem ojcem niewolników, którzy dopiero w czwartym pokoleniu powrócą do swojej ziemi. Mówi się często, że to, co wartościowe, kosztuje dużo. Tak jest również z prawdziwą przyjaźnią. Tak jest z Bogiem, który pragnąć naszego zbawienia, chcąc nas obdarzyć życiem wiecznym traktując nas poważnie, wymaga bardzo wiele. Tylko ktoś o wielkiej ufności, wielkiej, gigantycznej wierze może na takie dary odpowiedzieć „fiat” Być przyjacielem to walczyć o człowieka do końca, nigdy nie zrezygnować, nigdy w niego nie zwątpić, w jego dobroć, szlachetność, przemianę, choć wszystko wokół chciałoby przekonać, że nie ma już nadziei. Tak Abraham do końca wstawiał się za Sodomą i Gomorą. Spierał się z samym Bogiem, by ocalić mieszkańców tych miast. Sam Chrystus w ewangelii nakazuje nam błądzącego pomnieć w cztery oczy, później w obecności świadków, później donieść kościołowi i… nie nakazuje stracić nadzieję i spisać kogoś na straty, ale modlić się za błądzącego, najlepiej z kimś, bo, gdzie dwaj, albo trzej…Taka modlitwa zawsze jest owocna. Jednak Abrahamowi nie udało się uratować mieszkańców Sodomy i Gomory. Owszem. Czy jednak tylko widoczny sukces świadczy o sile naszego zaangażowania, świadczy o jakości naszej przyjaźni? Nie. Być przyjacielem to zgodzić się również na doświadczenie porażki, na to, że nieraz mimo najlepszych chęci i środków nie uda nam się pomóc, nasza pomoc zostanie odrzucona, źle odczytana. Może chodzi o to, abyśmy kogoś w pełni zaakceptowali z jego słabościami, ludzkimi biedami. Być wiernym przyjacielem, to dać się nieraz… zranić, to doświadczyć nieraz dużo krzywdy ze strony tego, na kim nam zależy, ale mimo to pozostać wiernym. Abraham wziął nóż, by zabić swego syna, bo…kazał mu to Bóg. Wiedział bowiem, że ten upragniony syn może kiedyś dla Abrahama stać się bogiem i zastąpić miejsce prawdziwego Boga Jahwe. Tak to już jest, że ludzie najbliżsi najbardziej się kochają, ale i najbardziej siebie ranią. Dlatego z przyjaciela nie można czynić bożyszcza, ani idola, ponieważ często jest słabym człowiekiem, podobnie, jak my. Wiernym przyjacielem, który nigdy nie zawodzi jest Bóg. Tylko że, jak widać to na przykładzie Abrahama, Bóg przekracza wszelkie wyobrażenia człowieka, a jego drogi i plany względem ludzi wcale nie pokrywają się z naszymi ciasnymi wyobrażeniami.

Jednak, kto pragnie prawdziwej, wielkiej przyjaźni w swoim życiu, powinien zaryzykować przyjaźń Bogiem. Na pewno się nie zawiedzie, a nagroda sowita i pewna- życie  wieczne.

br. Tomasz od MB Różańcowej (Kozioł)

Udostępnij