Gaudete, Laetare

Gaudete, Laetare

Adwentowa, Wielkopostna niedziela radości

Gaudete in Domino semper. Iterum dico: Gaudete (Flp 4,4.5)

laetamini cum Hierusalem et exultate in ea omnes qui diligitis eam gaudete cum ea gaudio universi qui lugetis super eam  (Iz 66:10)

Choć cały okres Adwentu jest czasem radosnego oczekiwania i przygotowania na przyjście Zbawiciela, to jednak  antyfona na wejście III Niedzieli tego okresu wezwanie do radości powtarza aż dwukrotnie. Od tego łacińskiego wezwania  Gaudete- czyli radujcie się, nazwana jest właśnie niedzielą Gaudete. Natomiast czwarta niedziela Wielkiego Postu- zwana również niedzielą radości nosi nazwę niedzieli leatare – od pierwszych słów antyfony mszalnej z tego dnia. Kościół w ten sposób po raz wtóry chce przypomnieć sens wszelkich postów i umartwień podejmowanych w tym czasie z większą intensywnością. Nie może być to post dla samego postu, umartwienie dla samego umartwienia, wyrzeczenie dla samego wyrzeczenia. Podejmujemy je po to, by z wolnym, niepodzielnym sercem i umyłem przyjąć Nowonarodzonego i Zmartwychwstałego Pana. Kościół wzywa nas do radości z powodu zbliżających się świąt naszego Zbawienia i Odkupienia. Czy jednak radość- określana mianem gaudete, nie różni się niczym od tej określanej mianem laetare? Chodzi o tę samą radość, z tego samego powodu? Niezupełnie.

W Słowniku łacińsko-polskim przeczytamy następujące znaczenia rzeczownika gaudium- radość, uciecha, przynieść radosną wiadomość, ale również zbawienie, szczęśliwość wieczna. Natomiast czasownik gaudeo znaczy: radować się, cieszyć się, używać, korzystać z czegoś, zadowalać się czymś. Dla porównania Słownik notuje następujące znaczenia rzeczownika laetitia: wesołość, radość, przyjemność, ale również urodzajność, bogactwo; przysłówek laete znaczy oprócz wesoło, radośnie również obficie, wspaniale. Chcąc bardziej uwypuklić różnicę między tymi łacińskimi określeniami radości należy dodać, że mianem Laetiorum określano barbarzyńców uprawiających ziemię publiczną na terenie północno-zachodniej Galii, a Laetitia terra była to rola publiczna, nieuprawiana, którą rozdawano cudzoziemcom, dobrowolnie poddających się pod władzę rzymską. Widać więc, że przedmiotem radości gaudete będzie dar zupełnie niezasłużony przez człowieka. Będzie to coś, co jest zupełnym dla niego zaskoczeniem, czego się absolutnie nie spodziewał, bo nie mógł się tego spodziewać. Przedmiotem tej radości jest tylko i wyłącznie Bóg, nic innego. Taką radością dla całego rodzaju ludzkiego jest przyjście na świat Boga-Człowieka- Jezusa Chrystusa. Dlatego prorok Nehemiasz napisał: gaudium enim Domini est fortitudo nostra- radość w Panu jest stoją naszą. Zrozumiałe jest więc to, w Adwencie nie akcentuje się aspektu pokutnego, ale raczej podkreśla się, że jest to czas radosnego oczekiwania.

Jeżeli chodzi o radość określaną letitia, to w Biblii często jest ona tłumaczona przez obfitość  np. plonów, czy innych dóbr.  Widać więc, że jej przedmiotem jest jakieś dobro zewnętrzne, zdobyte  przy niemałym trudzie człowieka. U Nehemiasza będzie to np. powrót z niewoli, odbudowa świątyni Jerozolimskiej, odnalezienie Księgi Prawa, liczne i bogate ofiary w świątyni. Radość tych niedziel podkreślona jest również przez różowy kolor szat liturgicznych, czyli złagodzony fiolet. Chcąc zgłębić symbolikę tego koloru, sięgnijmy tekstu mistyka karmelu – św. Jana od Krzyża z „Pieśni Duchowej” i wiersza naszego wieszcza Cypriana Kamila Norwida.

„Ta noc cicha nie jest ciemna, lecz jest jak noc bliska poranka w chwili, gdy się zaczynają różowić zorze, gdyż ten spoczynek i ukojenie w Bogu nie są całkowicie pozbawione blasków, jak noc ciemna, lecz ukojeniem i odpoczywaniem w świetle Bożym, w coraz to nowym poznaniu Boga. Bardzo też trafnie porównuje to światło do blasku zorzy rumianej, tzn. do brzasku rannego. Jak bowiem ranne brzaski rozpraszają ciemność nocy i odsłaniają blaski dnia, tak i duch spoczywający i ukojony w Bogu jest podniesiony z mroków poznania naturalnego do porannego światła nadprzyrodzonego poznania Boga. Bo jak w tym czasie noc nie jest ani całkowicie ciemna, ani całkowicie jasna, lecz jakby w półcieniach, tak i ta samotność i spoczynek w Bogu nie są całkowicie przesycone Jego blaskiem, ani też nie są pozbawione niejakiego w tym blasku uczestnictwa”.( PD14 i15, 23)

 Cyprian Kamil Norwid

Pomiędzy świtem a nocy zniknięciem

Płomienne blaski różowe z mrokami

Walczą, jak Cnota z świata -tego Księciem-

Mdławe, choć ufne, choć wciąż je coś mami.

Pomiędzy świtem, a nocą jest chwila,

Gdy hoże łuny z czarnymi krepami

Błądzą, aż bystry promień je przesila.

Ostatnia gwiazda wtedy w niebo tonie,

A słońce rude swe wynosi skronie –

I periodyczna pamiątka stworzenia

wciąż od Pańskiego kreśli się skinienia

Komentując powyższe teksty, można powiedzieć, że różowy kolor, symbolizujący walkę ciemności ze światłem, dnia z nocą, cnoty z grzechem daje pewność, że przyczyna naszej radości, spełnienie się obietnicy jest coraz bliżej. Niejako Kościół chce nam dodać otuchy w tej walce, jaką toczymy z własną słabością, grzechem, złymi skłonnościami, nawykami, nałogami. Odwagi. Chwila zwycięstwa jest już blisko. Tak, jest to walka, czasem bardzo zażarta, bo każda strona chce wygrać, chce się przebić, ale my wiemy, chociażby z obserwacji, że noc będzie musiała ustąpić miejsca blaskowi dnia. Zło może wydawać się niezwyciężone, ale i tak ostateczny głos w historii świata należy do dobra, do Chrystusa.  Chrystus przyszedł na ziemię, bo nie mógł się pogodzić z tym, że ludzkość pozostawała w mocy Złego, a zmartwychwstając, pokonał odwiecznych wrogów człowieka – grzech i śmierć.Mamy więc powody do radości, wielkie powody do wielkiej radości, obyśmy tylko o tym pamiętali i oby nic i nikt tej radości nam nie zdołało odebrać.